Przejdź do treści
Demi-glace dodawany łyżką do smażonej wołowiny z cebulą

Demi-glace — po co dodaje się go do mięsa?

Michał Rybak

W dobrym sosie czasami najważniejsze jest to, czego na pierwszy rzut oka prawie nie widać.

Jednym z takich składników jest demi-glace — intensywna, skoncentrowana baza, którą wykorzystuję m.in. w farszu wołowym do Brioche Pull-Apart.

Po co dodawać demi-glace?

Kiedy cebula i wołowina są już mocno przesmażone, dodaję niewielką ilość demi-glace albo mocnego stocku wołowego.

Nie chodzi o zalanie mięsa.

Płyn ma zebrać smak z patelni, połączyć składniki i wprowadzić dodatkową głębię.

Potem znowu redukcja

Po dodaniu płynu praca się nie kończy.

Redukuję całość do momentu, gdy mięso pozostaje soczyste i lekko klejące, ale na dnie patelni nie ma już luźnego płynu.

To ważne szczególnie wtedy, gdy farsz ma później trafić między pieczywo. Za dużo sosu szybko zamieniłoby miękką brioche w mokrą masę.

Smak budowany warstwami

Demi-glace dobrze pokazuje, jak powstaje wiele restauracyjnych dań.

Nie zawsze potrzebny jest jeden dominujący składnik. Często efekt tworzą warstwy: zrumienione mięso, podsmażona cebula, aromat czosnku, skoncentrowany wywar i odpowiednia redukcja.

W aktualnym menu Riverside demi-glace znajdziesz przy kilku daniach, m.in. przy wolno gotowanej golonce, kurczaku supreme czy steku z polędwicy wołowej. Więcej o tym, jak budujemy smak, przeczytasz również we wpisie Dym i Ogień — co oznaczają w naszej kuchni?.